Fotograf ślubny po pracy

Fotograf ślubny po pracy wygląda tak 🙂

Przemysław Skowron, portret fotografa ślubnego z Krakowa

Zdjęcie fotografa ślubnego, Przemysława Skowrona

 Mała, szybka sesja portretowa w domu, dla wypróbowania nowego sprzętu. Lubimy takie rodzinne zabawy w fotografowanie, wspólne robienie zdjęć w wolnym od innych obowiązków czasie. Pół godziny odprężającego fotografowania i proszę – całkiem sympatyczny efekt, prawda?  🙂

 Choć prawdę mówiąc, tytuł wpisu; fotograf ślubny po pracy może nieco mylić, bo nie bardzo wiem, kiedy ja jestem po pracy. Chyba nigdy 🙂 Przecież cały czas jestem między jednym weselem, a drugim, między jedną sesją zdjęciową a drugą, a w międzyczasie kilka sesji leży na dyskach i czeka, aż się wezmę za ich edycję. Wniosek jest więc jeden – fotograf ślubny po pracy to byt nieistniejący. Jeśli idzie o artystyczną fotografię ślubną, to zawsze jest się przy robocie, zawsze jest coś do zrobienia.

Fotograf ślubny jakim jest

 A zapomniałem napisać o albumach czekających na odbiór, o albumach wysłanych młodym parom, o zdjęciach będących w drukarni, o zarządzaniu fanpage na facebooku i wielu innych rzeczach, w końcu nie ma tu ani słowa o zarządzaniu działalnością gospodarczą. Jestem bowiem poważnym fotografem ślubnym, prowadzę firmę fotograficzną od kilku lat, płacę podatki, można mnie sprawdzić, wystawiam za zdjęcia rachunki, wszystko jest lege artis.  Niemniej – gdy chwilowo nic nie robię, tylko siedzę po drugiej stronie obiektywu – wyglądam właśnie tak, jak na focie powyżej.