Panna Młoda przez kwiaty

  To jest efekt… przeszkód w fotografii. Panna Młoda siedziała przy stole…

  Należało jej się; był upalny, sierpniowy dzień a chusteczki do osuszania i matowania czoła wyczerpywały się szybciej niż akumulatory w rozgrzanej pracą i słońcem lampie błyskowej. Ja umierałem z gorąca, a Gosia musiała trzymać fason w sukni ślubnej. Kapitalnej zresztą!

   Wracając do tematu, usiedliśmy na chwilę przy stoliku jednej z kawiarni na Krakowskim Rynku. Siedząc na przeciwko, miałem ją po przekątnej stołu. Ale między nami stał wazonik z jakąś zieleniną; bukiet kwiatów, nieco asparagusa, etc… w każdym razie zasłaniał mi Pannę Młodą, niemniej fotografując przez zieleninę i tak zrobiłem jej kilka portretów. A może i kilkanaście 🙂 – przecież to, że ja usiadłem, żeby ochłonąć, nie oznacza, że aparat może bezkarnie stygnąć.

160

Mała głębia ostrości sprawiła, że znajdujący się blisko aparatu bukiet został rozmyty, jest tak nieostry, że prawie go na zdjęciu nie widać. Problem był tylko zielony zafarb całości, ale… zielonego nie widać na fotografii czarno białej. Za to, efektem przeszkód stojących między aparatem a Panną Młodą – jest delikatne rozmycie, coś a’la lekka mgiełka… gdybym Wam nie powiedział, że to bukiet, nigdy byście na to nie wpadli… Uwielbiam ten portret!