Portret, park, pod wieczór…

To kolejne moje wyjście z aparatem fotograficzny na miasto i kolejne fotografowanie w ramach projektu portretowego #1000portretów.

Tym razem nie miałem jednak szczęścia do modeli; co kogoś zaczepiłem, to albo nie mógł, albo nie miał czasu, albo się spieszył, albo oznajmiał, że źle wychodzi na zdjęciach…. No jakiś taki, nieszczególny widać dzień, najwyraźniej i takie być muszą i takie będą… Tym bardziej chwała, brawa za odwagę i podziękowania tym, którzy zdecydowali się stanąć przed obiektywem ulicznego fotografa portretowego.

Między innymi Miquel, z żoną Dorotą i synem – małym Miguelem. Oprócz part portretów, zrobiłem też zdjęcie całej trójce 🙂 Jeden dobry portret – i dzień można uznać, za udany. Widzimy się w mieście! 🙂